Zobacz nowe serwisy Kulturalnej Polski!
Streszczenia, opracowania lektur

W sprawie organizacji życia kulturalnego w Krakowie

Konstanty Ildefons Gałczyński


Szanowny Obywatelu Redaktorze!

W sprawie organizacji życia kulturalnego w Krakowie
Byłem na "Wilkach w nocy" i przede wszystkim dorożkarz, który okazał się być repatriowanym kapralem I Polskiej Dywizji Pancernej z Holandii, nie miał zielonego pojęcia, gdzie jest Teatr Słowackiego, i czterokrotnie dowoził nas pod teatr, i czterokrotnie wiózł nas z powrotem gdzie indziej, bo się okazało, że przed Teatrem Słowackiego stoi Fredro (w postaci smutnej głowy nad czymś w rodzaju bieliźniarki, czyli że już tu jest coś. Panie Redaktorze, nie w porządku!), więc, że to go, powiada, zmyliło; chyba żeby Słowacki tak się zmienił podczas okupacji, ale to nas jeszcze nie zraziło i wreszcie weszliśmy do naszej loży w drugim akcie w momencie, gdy przystojny morderca kupca Rylskiego przewraca się na podłogę i wzbudza współczucie oraz miłość psychiczną żony prokuratora, oraz zaznaczam, że całe nasze towarzystwo składało się z ludzi nadszarpniętych nerwowo na skutek przeżyć wojennych i spektal teatralny nie dostarczał nam tej szlachetnej uciechy, co kiedyś, tylko cały czas denerwowaliśmy się, a mój kolega Klapiszewski w ogóle cały trzeci akt spędził przed tym małym lusterkiem, co wisiało w loży, i oglądał sobie język, świecąc zapałkami, a Józia to, nie wiem czemu, zaniepokoiło i zaraz wstał, i zaczął pić coraminę, zresztą Józio coraminę już pił w dorożce, bo te wstrząsy, mówił, go denerwują, a potem do naszej loży weszła staruszka i na cały glos opowiadała swoje przeżycia wojenne i że jej zęby spłonęły u dentysty podczas bombardowania Pomiechówka, więc już nic nie rozumieliśmy, co się dzieje na scenie, a potem jakiś ignorant zawołał "Autor!" i nikt jakoś nie zaryzykował, więc ja wstałem przez grzeczność i kłaniałem się grzecznie, a wtedy studenci porwali mnie na ręce i donieśli w entuzjazmie aż do Łaźni Miejskiej, a żona Józia powiedziała, że na żadne ciastka nie pójdzie, że ona w ogóle żałuje, że poszła do teatru, że ona najlepiej czuje się na cmentarzu, czyli że obcowanie z tymi rzeczami ją najbardziej uspokaja. Słowem chaotyczny wieczór. Panie Redaktorze, chciałem uczciwie zarabiać na chleb i żyć życiem kulturalnym, ale ja chaosu nie toleruję i ja twierdzę, i ja żądam, żeby życie kulturalne u nas było zorganizowane nie tylko na szczeblu ministerialnym i wojewódzkim, ale przede wszystkim w ramach zwykłego udania się grupy towarzyskiej do teatru, czyli że chodziłoby o energiczniejsze zaciśnięcie tasiemki prawdziwej kultury na percypujących biodrach konsumenta, że się tak wyrażę naukowo. Karakuliambro
Konstanty Ildefons Gałczyński
1946



Drukuj  Wersja do druku     Wylij  Wyślij znajomemu


Komentarze
artykuł / utwór: W sprawie organizacji życia kulturalnego w Krakowie




Dodaj komentarz


Imię:
E-mail:
Tytuł:
Komentarz:
 






Menu:

Cytaty, sentencje

Linki:
Adam Asnyk
Adam Mickiewicz
W pustyni i w puszczy
Iliada
Inny świat
Jądro ciemności



   





.:: top ::.
Copyright galczynski.kulturalna.com
Wydawca: Olsztyńskie Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - Kulturalna Polska
współpracaautorzykontakt